Pod takim hasłem promują się obecnie projekty informacyjno-szkoleniowe, których organizatorzy pozyskali fundusze z Unii Europejskiej. Miałem przyjemność doradzać koalicji trzech dużych uczelni wyższych z Polski, które sięgnęły po dotację i stworzyny jeden z wielu innowacyjnych projektów, jakie zapewne powstaną dzięki tej inicjatywie. Piszę o tym, bo przyjęło się, że inwestycja w rozwój pracowników jest tą kluczową, dzięki której każde przedsiębiorstwo osiąga o wiele lepsze wyniki na każdym szczeblu. Jednak jak się przyjrzeć temu bliżej, to bardzo duża część polskich przedsiębiorstw, szczególnie tych w sektorze małych i średnich, niestety nie do końca poddaje się tej prawidłowości. W wielu takich firmach spotkałem się z notorycznym pomijaniem takich elementów jak nowa wiedza, nowe umiejętności, nowe kompetencje przy konstruowaniu budżetu i jednocześnie targetów sprzedaży. Większość managerów, z którymi współpracowałem najczęściej kolejne wzrosty targetów opierała na życzeniowym podejściu. Motywacja pracowników zazwyczaj stawała się mniej ważna od narzędzi, których wdrożenie miało zagwarantować większą sprzedaż, czy realizację innych celów biznesowych firmy. To ewidentny błąd w sztuce każdego managera, który nie liczy się z potencjałem lub jego brakiem wśród swoich pracowników. I jeśli podchodzi to tego w sposób najłatwiejszy – kiedy pracownik zawodzi to po prostu wymienia kadry na nowe siły. Permementa fluktuacja na pewno prędzej czy później odbije się na tych pożądanych wynikach i jeszcze żadna firma na tym nie skorzystała.
Firmy, co normalne, chcą sprzedawać więcej, rozwijać się szybciej. Obecnie większość przedsiębiorców operuje na trudnym, niemal wysoce konkurencyjnym rynku w każdej branży. Nikt jednak nie zauważa i nie docenia, jak szybko rynek się zmienia. Przewiduję, że w najbliższych latach o wiele poważniejszym zagrożeniem od wzrostu konkurencyjności na polu ceny, jakości produktu, czy jego dostępności będzie innowacja. Kto szybciej będzie potrafił się dostoswać do wciąż zmieniających się potrzeb i preferencji konsumenckich ten osiągnie sukces – nie jednokrotnie sukcesem będzie utrzymanie na rynku i wygrana bitwa, nie wojna, o udziały w rynku. Nie sposób w takich okolicznościach rywalizacji biznesowej pomijać zasobów ludzkich w organizacji. Mogą stanowić jedyną oręż we wspomnianej walce, bo to człowiek w procesie zmian w pierwszej koleności zauważy, dostrzeże tendencję rynkową na podstawie której firma będzie musiały zmienić lub skorygować swój kurs. To człowiek wygeneruje nową ideę, nowy pomysł aby obrany kierunek był jak najbardziej właściwy. To człowiek w końcu stworzy nowe instrumenty i narzędzia, dzięki czemu w nowym otoczeniu przedsiębiorstwu uda się szybko zaaklimatyzować. Zatem pomijanie tego faktu i automatyzowanie kadry jest drogą donikąd.
Jeden z banków operujących na polskim rynku do tego stopnia ograniczył ostatnio kompetencje swoich pracowników szczebla niższego i średniego, że mógłby zacząć zatrudniać ludzi bez wykształcenia i doświadczenia – tak wszystko jest oprocedurowane. Choć to przykład wskazujący na inny problem, to pokazuje, że management dużych firm zaczyna marginalizować czynnik ludzki, a przede wszystkim regionalizację biznesu. Oczywiście wiąże się to z minimalizowaniem ryzyka, które dla instytucji finansowej ma fundamentalne znaczenie. Nie potrafię jednak zrozumieć, jaka zatem rola tych mechanicznie wykonywujących swoją pracę ludzi. Gdzie w tym wszystkim sens chodzenia do pracy dzień w dzień i udawania szczęśliwego, co również jest na pracowniku wywierane presją w postaci szczegółowej instrukcji, jak ma wyglądać mimika twarzy, aby klient odczuł, że w oddziale banku panuje miła, sympatyczna atmosfera.
Czy powyższy przykład to skrajność, czy już kierunek zmian, jakie w najbliszych latach będą charakteryzować rynek pracy w korporacjach? Tego nie wiem, ale strach pomyśleć do czego zdolni są pracodawcy, kierujący się do bólu celami biznesowymi swojej firmy. Wiem natomiast, że człowiek zawsze będzie najlepszą inwestycją i wierzę, że mimo wszystko twarde rachowanie pomijające fakt, że to ludzie tworzą organizację, nie odwrotnie, znajdzie swój koniec jak najszybciej.
22 lutego 2010, 15:51 - Marcin Gieracz | Kategoria: Nowości,Promocja,Szkolenia
Komentarze (0) »
Brak komenatrzy...
Kanał RSS dla komentarzy do tego wpisu...
Skomentuj ten wpis: